Kolejny atak miał miejsce w parku z Beacon Hills- dobiegł ich głos z telewizora.- Tym razem w niewyjaśnionych okolicznościach został zabity nauczyciel chemii z pobliskiej szkoły. Co najciekawsze nie ma na jego ciele żadnych obrażeń. Policja nadal szuka tropów. Przez jakiś czas radzi się zostać państwu w domach- prezenterka skończyła, gdyż ktoś jej przeszkodził. Podano jej nowy tekst. Czytając to skrzywiła się.- Em... Kolejne niewyjaśnione zdarzenie. Pracownik banku wybudził się po trzech dniach odkąd stwierdzono u niego zgon. Przypominamy, że zmarł na skutek zawału. Jak to się stało, że się wybudził? Policja, a także i lekarze z Beacon Hills Hospital próbują dowiedzieć się w jaki sposób mogło do tego dojść.
- Słyszałaś nowe wieści?- spytała Kira rozmawiając przez telefon z Lydią.
- Tak, tak...- dodała po dłuższej chwili dziewczyna.
- Jesteś Banshee, niczego nie usłyszałaś? Nie napisałaś?
- Kira, to tak nie działa...
- O, poczekaj mam drugi telefon, zaraz wrócę. Halo?- nikt się nie odezwał.- Halo?- powtórzyła.
- Uważajcie- usłyszała zachrypnięty głos. Połączenie zostało momentalnie zerwane.
- Lydia?- spytała Kira przełączając się do ich rozmowy.
- Co?
- To dziwne.. Ktoś kazał nam uważać, a nawet nie powiedział o co chodzi.
- Nie panikuj. Pewnie jakieś dzieciaki robiły sobie żarty...
- Żarty?- mruknął sam do siebie chłopak w ich wieku.- To nie są żarty...- nabrał powietrza nosem.- Już wkrótce zapanuje tu porządek- uniósł słoik wypełniony na pierwszy rzut oka wodą.- Już wkrótce- powtórzył i odwracając się na pięcie ruszył do leżącego worka na ziemi. Ktoś mocno się w nim wierzgał. Chłopak otworzył słoik, zanurzył w nim dwa palce, a następnie dotknął nimi czoła leżącej osoby. Nie trwało to nawet dwóch minut, aż kobieta będąca w worku z grymasem na twarzy zamknęła oczy. Na zawsze.
- Byłaś złą osobą, a teraz smaż się w piekle- mruknął z ponurym uśmiechem po czym przerzucił sobie ciało kobiety przez ramię i wyszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz